Przywództwo według Bożej miary

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Charles R. Swindoll

Przywództwo to wpływ, oddziaływanie na innych. Liderami jesteśmy tylko w takim stopniu, w jakim naszymi słowami i naszą postawą wywieramy wpływ na ludzi wokół siebie. Jak ujął to Lord Montgomery:

Przywództwo to zdolność do skupiania ludzi wokół wspólnego celu.

Przywództwo to charakter, który sprawia, że inni są gotowi ci zaufać.

Moglibyśmy wymienić wielu przywódców w historii ludzkości, którzy odpowiadali charakterystyce zawartej w powyższej definicji - zwycięskich generałów, wybitnych trenerów sportowych, błyskotliwych polityków, genialnych szefów międzynarodowych koncernów czy wielkich przywódców kościoła. Ich życie odcisnęło niezatarte piętno na losach narodów i jednostek. Byli ludźmi olbrzymiego wpływu.

Gdybym miał wskazać kilka cech typowych dla osób o naturalnych predyspozycjach przywódczych, wymieniłbym między innymi:

PASJA - AMBICJA - WYTRWAŁOŚĆ - DALEKOWZROCZNOŚĆ - UPÓR - ODWAGA - KREATYWNOŚĆ - DETERMINACJA - SAMODYSCYPLINA - KONSEKWENCJA - OPTYMIZM - INTELIGENCJA - PRZEBOJOWOŚĆ - STANOWCZOŚĆ - CHARYZMA

liderTrudno nie zgodzić się, że pełen energii i zdecydowania temperament w naturalny sposób predestynuje nas do pełnienia ról przywódczych. Ja jednak pytam: Czy jest to zestaw cech, który pokrywa się z Bożym modelem przywództwa? Czy ktoś, kto nie posiada przebojowej osobowości, nie może wywierać dobroczynnego wpływu na swoje otoczenie?

Wystarczy pobieżna lektura Pisma Świętego, by przekonać się, ilu spośród przywódców narodu izraelskiego (Stary Testament) i wczesnego Kościoła (Nowy Testament) nie pasowało do wzorca "urodzonego lidera". To niezwykłe, jak często Bóg wybierał do swoich zadań ludzi, na których my nigdy byśmy nie postawili!

Co powiecie o zahukanym, zalęknionym, niezdecydowanym, niepewnym siebie pasterzu-emigrancie imieniem Mojżesz (Zob. Wyjścia 3,10-4,14)? Albo o Amosie, niewykształconym sadowniku o wyjątkowo szorstkiej osobowości (Zob. Amos 7,10-17)? Nie mówiąc o prostolinijnym galilejskim rybaku o niewyparzonym języku i impulsywnej osobowości - znanym szerzej jako Apostoł Piotr?

Nie sugeruję, że owi bohaterowie nie mieli żadnych wrodzonych cech przywódczych. Chcę tylko podkreślić, że w ogólnym rozrachunku znacznie odbiegali od tego, co dzisiaj definiuje się jako "osobowość przywódczą". I tak jest w istocie: liderzy według Bożej miary bardzo często rekrutują się z grona poobijanych życiem, złamanych doświadczeniami, kochających Jezusa Chrystusa nonkonformistów, którzy nie dzierżą w ręku teczki z dyplomami kursów zarządzania, ale za to są bezwarunkowo poddani Bogu i gotowi do wypełniania Jego zadań. Ludzi ci (a ty możesz być jednym z nich!) charakteryzuje w pierwszym rzędzie głęboka wiara, szeroka wizja, pokorna gotowość do uczenia się i gorąca miłość do Boga i ludzi.

Czytamy w Biblii o tym, że Bóg nieustannie szuka tego typu osób (zob. 2 Kronik 16,9a; Ezechiel 22,30). Wierzę, że nie ma jakiegoś sztywnego wzorca temperamentu i osobowości, w który liderzy według Bożej miary musieliby się wpasować. Jeśli w to wątpisz, sprawdź historię Dawida i jego 400 kompanów, którzy dołączyli do niego podczas przymusowej tułaczki po judzkich pustyniach i jaskiniach (1 Samuelowa 22,1-2). Czytając biblijny opis, trudno z początku o wielką sympatię do tej nieokrzesanej, na bakier z prawem, niezorganizowanej zbieraniny. Ku mojemu zdziwieniu to właśnie ci ludzie przeistaczają się stopniowo w elitarną gwardię przyboczną Dawida, nieustraszonych wojowników i wiernych współpracowników króla. Z bandy wyrzutków rodzą się wspaniali mężowie stanu.

Pewnie domyślasz się już, do czego zmierzam. Bądźmy bardziej optymistyczni w ocenianiu potencjału innych ludzi. Pamiętajmy o tym, czego może dokonać Boża moc oddziałująca na życie i charakter człowieka - nawet kogoś o pogmatwanej przeszłości i mało obiecującej osobowości. Patrzmy na ludzi przez Boże okulary.

Być może myślisz: Ja na pewno nie jestem osobą z potencjałem. Mam mało do zaoferowania. Ogranicza mnie mój cichy temperament. Tyle już w życiu zawaliłem. Nie nadaję się zbytnio do służby dla Boga. Gdzie mi do wielkich mówców i charyzmatycznych liderów. Głowa do góry, przyjacielu! Na przekór twoim odczuciom jesteś doskonałym kandydatem, by stać się narzędziem w rękach Boga.

Z kolei inni troskają się o swoje dzieci. Twoje dziecko nie radzi sobie z nauką? Twój syn ma ADHD? Twoja nastoletnia córka ma sto szalonych pomysłów na godzinę? Nie zniechęcaj się! Bóg widzi w twoich dzieciach to, czego nie dostrzegają inni. Kto wie, czy to właśnie nie one staną się w przyszłości wspaniałymi, kreatywnymi liderami nowego pokolenia - kochającymi Boga z całych sił. Nie poddawaj się! Módl się gorąco o ich przyszłość. Nie daj się wciągnąć w pułapkę myślenia "Ach, ta dzisiejsza młodzież!". Wierz, że Bóg może ukształtować w nich szlachetny charakter, który znajdzie kiedyś wyraz w przywództwie według Bożej miary.

Zapewniam cię - gdyby wszyscy dorośli dali za wygraną i przestali inwestować w pewnego młodego, impulsywnego, upartego nastolatka 60 lat temu... ten artykuł nigdy by nie powstał.

Za: Charles R. Swindoll, Growing Strong in the Seasons of Life (Grand Rapids, Mich.: Zondervan Publishing House, 1983) s. 408. Copyright 1983 Charles R. Swindoll, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

FacebookFacebookGoogleShareGoogleShareTwitterTwitter